Wyciek danych klientów Morele.net: od fałszywych SMS-ów do zarzutów po latach
W skrócie
Sklep Morele.net potwierdził 18 grudnia 2018, że wykradziono adresy e-mail, numery telefonów, imiona i nazwiska oraz hasła klientów. Prezes UODO w komunikacie z 8 lutego 2024 pisał o wycieku danych 2,2 mln osób. Zarzuty w sprawie włamania prokurator przedstawił dopiero 30 stycznia 2026.
Fakty
- Podmiot
- Morele.net
- Ujawniono
- 18 grudnia 2018
- Skala
- dane 2,2 mln osób według komunikatu Prezesa UODO z 8 lutego 2024
- Status
- Archiwum
Co wyciekło
- Imię i nazwisko
- Numer PESEL
- Numer telefonu
- Adres e-mail
- Adres zamieszkania
- Dokument tożsamości
- Hasła
Zakres według komunikatów wymienionych w sekcji „Źródła”. Nie prowadzimy własnej bazy wycieków i nie sprawdzamy, czy Twoje dane w niej są.
Czy to dotyczy mnie
Klienci sklepu Morele.net z okresu przed grudniem 2018. Szerszy zakres, obejmujący numer PESEL i dokument tożsamości, dotyczył według Prawo.pl z 19 września 2019 około 35 tys. osób, które składały wnioski ratalne.
Co teraz zrobić
- 1
Zmień hasła i włącz drugi składnik
Zmień hasło w serwisie, którego dotyczy incydent, oraz wszędzie, gdzie było takie samo. Włącz logowanie dwuskładnikowe, najlepiej aplikacją, nie SMS-em.
- 2
Zastrzeż numer PESEL
Zastrzeżenie blokuje wzięcie kredytu na Twoje dane. Zrobisz to w aplikacji mObywatel, na koncie w serwisie gov.pl albo w urzędzie gminy. Warto dołożyć bezpłatny alert w BIK, który informuje o próbie sprawdzenia Twojej historii kredytowej.
- 3
Zastrzeż dokument tożsamości
Serię i numer dowodu albo paszportu zastrzeżesz w banku lub w systemie DOKUMENTY ZASTRZEŻONE. Zastrzeżenie działa we wszystkich bankach jednocześnie.
- 4
Spodziewaj się telefonów i SMS-ów
Numery z wycieku trafiają do obiegu i wracają w postaci połączeń od osób podszywających się pod podmiot, którego dotyczy incydent. Rozmówca zna Twoje imię, adres albo szczegół sprawy, bo ma je z wycieku, a nie dlatego, że jest tym, za kogo się podaje. Numer na wyświetlaczu można sfałszować, więc nie jest dowodem tożsamości. W sprawie pieniędzy, kodów i danych logowania rozłącz się i oddzwoń samodzielnie na oficjalny numer.
- 5
Uważaj na maile powołujące się na incydent
Po każdym głośnym wycieku rusza fala wiadomości udających komunikat podmiotu, obsługę odszkodowań albo urząd. Nie klikaj linków z takich maili. Stronę otwieraj samodzielnie, wpisując adres z pamięci.
- 6
Nie ufaj rozmówcy tylko dlatego, że zna Twoje dane
Znajomość imienia, adresu czy numeru PESEL nie jest już żadnym uwierzytelnieniem, bo te dane krążą po wyciekach. Bank, policja i urząd nigdy nie proszą przez telefon o przelew, kod BLIK ani dane logowania.
Sklep Morele.net stracił dane klientów pod koniec 2018 roku. Ta sprawa jest w rejestrze, bo pokazuje coś, czego nie widać w dniu wycieku: numer telefonu z takiej bazy pracuje przeciwko właścicielowi latami, a zarzuty w sprawie samego włamania padły dopiero po ośmiu latach.
Co dokładnie się stało
Pierwszy sygnał nie przyszedł od sklepu. Niebezpiecznik opisał 23 listopada 2018, że klienci Morele.net tuż po zakupach dostają SMS-y z żądaniem dopłaty 1 zł do zamówienia, a link z takiej wiadomości prowadzi do podstawionego panelu płatności. Redakcja zaznaczała wtedy, że nie wie, skąd przestępcy mają numery, i wymieniała kilka możliwych źródeł, w tym bazę sklepu i bazę firmy kurierskiej. To była wtedy hipoteza, nie ustalenie.
Sklep potwierdził wyciek 18 grudnia 2018. W e-mailu do klientów, przytoczonym w całości przez Niebezpiecznik tego samego dnia, napisał: „doszło do nieuprawnionego dostępu do danych osobowych naszych Klientów: adresu e-mail, numeru telefonu, imienia i nazwiska (jeśli zostało podane) oraz hasła w postaci zaszyfrowanego ciągu znaków (hash)”. W tej samej wiadomości spółka ostrzegała klientów, że dane mogą posłużyć do prób wyłudzeń przez fałszywe SMS-y, i zalecała zmianę hasła wszędzie tam, gdzie było używane ponownie.
Zakres okazał się szerszy, niż mówił pierwszy komunikat. Prawo.pl podało 19 września 2019, że do sieci trafiły imiona i nazwiska, numery telefonów, adresy e-mail oraz adresy doręczeń, a w przypadku około 35 tys. osób doszły do tego dane z wniosków ratalnych: numer PESEL, seria i numer dokumentu tożsamości, wykształcenie, adres zameldowania, źródło i wysokość dochodu netto, koszty utrzymania gospodarstwa domowego, stan cywilny oraz wysokość zobowiązań kredytowych i alimentacyjnych.
O skali mówią dwie liczby i różnica między nimi jest istotna. Prawo.pl zastrzegało 19 września 2019, że urząd nie ustalił dokładnie, ilu klientów dotyczył wyciek, i podawało, że spółka wysłała powiadomienia do 2,2 miliona osób. Prezes UODO w komunikacie z 8 lutego 2024 napisał już wprost o wycieku danych osobowych 2,2 mln osób.
Jak toczyła się sprawa
Ścieżka administracyjna ciągnęła się latami. Decyzją z 10 września 2019 Prezes UODO nałożył na spółkę karę 2 830 410 zł, o czym Prawo.pl napisało 19 września 2019. Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z 9 lutego 2023 (sygn. III OSK 3945/21) uchylił wyrok sądu pierwszej instancji oraz zaskarżoną decyzję i zasądził od Prezesa UODO na rzecz spółki 65 075 zł zwrotu kosztów postępowania, co opisał Niebezpiecznik 28 marca 2023. Urząd przeprowadził postępowanie od nowa i 8 lutego 2024 poinformował o nowej karze w wysokości ponad 3,8 mln zł, powołując się na brak szyfrowania części danych, brak dwuskładnikowego uwierzytelniania i brak analizy ryzyka.
Ścieżka karna ruszyła z miejsca dopiero po latach. Jak podał Niebezpiecznik 9 lutego 2026, powołując się na materiały Policji, postępowanie było pierwotnie umorzone z uwagi na niewykrycie sprawcy, ale Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie prowadziło dalsze analizy, ustaliło wektor ataku i przebieg zdarzenia, a w końcu personalia. 30 stycznia 2026 prokurator przedstawił zarzuty z art. 267 § 1 i § 4 Kodeksu karnego 29-letniemu obywatelowi Polski, a podejrzany przyznał się do zarzucanego czynu i złożył obszerne wyjaśnienia. Na tym kończy się to, co wiadomo ze źródeł: przedstawienie zarzutów otwiera dalszy etap postępowania, a o akcie oskarżenia ani o wyroku żadna z relacji nie mówi. W tym samym przekazie zakres ujawnionych informacji opisano jako imiona i nazwiska, adresy e-mail, numery telefonów, adresy zamieszkania oraz zaszyfrowane hasła, z zastrzeżeniem, że dane dotyczące płatności nie były objęte incydentem.
Dlaczego ten wyciek dotyczy Twojego telefonu
Numer telefonu jest tu osią całej sprawy. Zaczęło się od SMS-ów o dopłacie wysyłanych z nadawcy podszywającego się pod sklep, a Niebezpiecznik w chronologii z 28 marca 2023 przypomniał własną publikację z 2 lutego 2019: dane z bazy Morele zaczęły wtedy służyć jako książka telefoniczna. Przestępcy wyszukiwali w niej numery po imieniu i nazwisku i nękali osoby, które z niczym nie miały wspólnego, bo nie brali pod uwagę, że w Polsce te same imiona i nazwiska nosi wiele osób.
Numeru telefonu nie da się zastrzec tak jak numeru PESEL. Kiedy raz wypłynie razem z imieniem, nazwiskiem i historią zakupów, zostaje w obiegu i wraca w kolejnych kampaniach, coraz częściej sklejony z danymi z innych wycieków. Praktyczna konsekwencja jest taka, że wiadomość o przesyłce, dopłacie czy zwrocie może trafić dokładnie w moment, w którym faktycznie czekasz na paczkę. Jak rozpoznać takie SMS-y, opisujemy w poradniku o fałszywych wiadomościach o dopłacie, a co robić po samym wycieku numeru, zebraliśmy tutaj.
Co zrobić, jeśli miałeś konto w Morele.net
- 1Zmień hasło do sklepu i wszędzie tam, gdzie używałeś tego samego. Zaleciła to sama spółka w komunikacie z 18 grudnia 2018, a Niebezpiecznik podał 28 marca 2023, że pod koniec grudnia 2018 kilkaset tysięcy haseł z tej bazy było już złamanych.
- 2Włącz uwierzytelnianie dwuskładnikowe tam, gdzie się da, zaczynając od skrzynki pocztowej podpiętej do odzyskiwania haseł.
- 3Jeśli składałeś wniosek ratalny, potraktuj sprawę poważniej: w tej grupie wyciekły według Prawo.pl numer PESEL i dane dokumentu. Zastrzeż numer PESEL i rozważ alerty w Biurze Informacji Kredytowej.
- 4Każdy SMS z linkiem do płatności traktuj jako próbę wyłudzenia, nawet jeśli trafia w Twoje realne zamówienie. Wejdź na stronę sklepu samodzielnie, nie z linku.
- 5Nieznane połączenie sprawdź w wyszukiwarce numerów, zanim oddzwonisz.
Najczęściej zadawane pytania
Czy mój numer telefonu z tego wycieku nadal jest w obiegu?
Prawdopodobnie tak, bo baza z 2018 roku trafiła do sieci i nie ma sposobu, żeby ją stamtąd usunąć. Niebezpiecznik opisał 28 marca 2023, że już na początku 2019 roku dane z tego zbioru były używane do wyszukiwania numerów po imieniu i nazwisku. Numeru telefonu nie da się unieważnić tak jak dowodu, a jego zmiana oznacza aktualizację kontaktu w bankach, urzędach i serwisach, więc rzadko się opłaca. Sensowniejsza jest zmiana nawyku: żadnych danych i kodów w rozmowie ani w wiadomości, których sam nie zainicjowałeś.
Skąd oszuści wiedzieli, co i kiedy kupiłem?
Na to pytanie nie ma potwierdzonej odpowiedzi. Niebezpiecznik pisał 23 listopada 2018, że SMS-y o dopłacie dostawały osoby tuż po zakupach w Morele.net, i wskazywał kilka hipotez: dostęp do bazy sklepu, dostęp do bazy firmy kurierskiej albo sprzedaż danych przez pracowników. Wektor ataku ustaliło dopiero postępowanie karne, a ze źródeł wiadomo na razie tyle, że 30 stycznia 2026 zarzuty w tej sprawie usłyszała jedna osoba, o czym ta redakcja napisała 9 lutego 2026. Szczegółów samego włamania ani rozstrzygnięcia sprawy w publicznie dostępnych materiałach nie ma.
Czy kara nałożona na spółkę oznacza, że dostanę pieniądze?
Kara administracyjna i roszczenie osoby, której dane wyciekły, to dwie różne rzeczy. Postępowanie Prezesa UODO kończy się decyzją wobec administratora danych, a nie wypłatą dla klientów. Historia tej sprawy pokazuje przy tym, że sama kara bywa ruchoma: pierwszą decyzję z 2019 roku uchylił NSA w 2023 roku, a urząd wydał nową w lutym 2024. Roszczenia cywilne to osobna ścieżka, w której o wszystkim decyduje sąd na podstawie okoliczności konkretnej osoby. To kierunek działania, a nie gotowa porada prawna.
Sprawa jest sprzed lat. Po co ją tu trzymamy?
Bo jej skutki są dokładnie tym, przed czym ostrzegamy przy każdym świeżym wycieku. Numery telefonów z 2018 roku posłużyły do fałszywych SMS-ów, potem do wyszukiwania osób po imieniu i nazwisku, a zarzuty w sprawie włamania padły dopiero 30 stycznia 2026, jak podał Niebezpiecznik. Ta sprawa jest wzorcem tego, co dzieje się po wycieku: dane wychodzą raz, a wracają wielokrotnie.
Źródła
- Niebezpiecznik: klienci Morele dostają fałszywe SMS-y o dopłacie 1 zł23 listopada 2018
- Niebezpiecznik: Morele potwierdza, że wykradziono dane klientów18 grudnia 2018
- Prawo.pl: kara Prezesa UODO i zakres danych, które trafiły do sieci19 września 2019
- Niebezpiecznik: NSA uchyla pierwszą decyzję UODO, chronologia sprawy28 marca 2023
- UODO: Prezes UODO ponownie ukarał spółkę Morele.net8 lutego 2024
- Niebezpiecznik: zarzuty dla 29-latka w sprawie wycieku z Morele.net9 lutego 2026